- Na pewno masz wszystko? – staruszka po raz kolejny
pochyliła się nad ogromną walizką swojej wnuczki – Wiem, że to nie jest dla
Ciebie łatwe Mario, dla mnie też nie jest łatwo pogodzić się z tym, że
wyjeżdżasz i tym, że Twojej matki już z nami nie ma. Z ojcem będzie Ci lepiej
niż ze mną, uwierz.
- Tak jasne, tatusiek, pieprzona gwiazda rocka – mruknęła pod
nosem dziewczyna. Zupełnie nie podobała jej się wizja mieszkania z ojcem. Nigdy
nie widziała go na oczy, no może poza oglądaniem go w gazetach, telewizji,
internecie, ale jakie to miało znaczenie. Miała szesnaście lat, a pan Leto
łaskawie przypomniał sobie o niej dopiero kiedy straciła matkę. Ba, on nawet
nie wiedział, że ma córkę, z resztą ona też nie wiedziała, że to sam Jared Leto
ją spłodził. Faktycznie, oczy brunetki były identyczne jak Jareda, jednak nigdy
nie pomyślałaby, że szesnaście lat temu świętej już pamięci Anne miała
„zaszczyt” być jednym z aniołków tego idioty. Mary miała trochę za złe rodzicielce,
że ta nie powiedziała od razu kim jest jej ojciec.
-Kochanie, Twój … Twój ojciec przyjechał – uśmiechnęła się
smutno kobieta i objęła nastolatkę – Będę za Tobą tęsknić Mario, pamiętaj o
mnie, odezwij się czasem.
- Jak mogłabym o Tobie zapomnieć babciu – uśmiechnęła się i
starła z policzków łzy. Po chwili, gdy tylko w drzwiach stanął szczupły brunet
na jej twarz wpłynął grymas niezadowolenia.
- Witaj Mm …. – zastanowił się na chwile, szukając w głowie
imienia dziewczyny.
- Mam na imię Maria – syknęła, podnosząc z podłogi torbę. Nie
miała pojęcia jak do cholery mógł tu przyjechać nie znając nawet jej imienia!
Aktorzyna od siedmiu boleści, który myśli, że jest pieprzoną gwiazdą.
- Tak, Mary … - uśmiechnął się nieśmiało, pomagając zabrać
dużą walizkę z łóżka. – Myślę, że powinniśmy jak najszybciej wyjechać, pięć
godzin drogi przed nami.
----------------------
- Co Ty sobie wyobrażasz dziewczyno?! Myślisz, że jak Twoja
matka nie żyje to wszyscy będą Ci współczuć, będą na Twoje zawołanie do końca
życia?! – Jay wrzasnął na tyle głośno, że całe LA go słyszało. Usiadł koło
drobnej nastolatki i próbował przytulić ją do siebie, jednak ta odsunęła się na
drugi koniec łóżka – Nie płacz, przepraszam, nie chciałem na Ciebie krzyczeć …
- westchnął spoglądają na podnoszącą się Mary. Naprawdę było mu przykro, że tak
się uniósł. Gdy tylko dowiedział się, że ma córkę, przyrzekł sobie, że nie
będzie reagował na wszystko tak agresywnie, jednak ta dziewczyna doprowadzała
go do szału. Każde jej słowo było przesycone jadem, każde pogardliwe
spojrzenie, każdy sarkastyczny śmiech, każda chwila w której go ignorowała.
Oddał jej się, oddał jej się cały, a ona tak po prostu ma go w dupie.
Zrezygnował z nagrywania nowej płyty by pomóc jej się zaaklimatyzować w nowym
mieście, załatwił jej szkołę, oczywiście prywatną, żeby nie stresowała się
dodatkowo tłumem w publicznej szkole. Pokój w którym przechowywał wszystkie
instrumenty odremontował i urządził specjalnie na jej przyjazd. Gdy dowiedział
się, że dziewczyna cierpi na astmę wynajął firmę, która wysprzątała calutką
wille, a psy wywiózł do Shannona. Wynajął ochroniarza, by pilnował aby w
pobliżu posesji nie kręcili się paparazzi.
- Zostaw mnie! Naprawdę, nie jesteś mi potrzebny! O wiele
lepiej żyłoby mi się z babcią! Myślisz, że jak masz pieniądze to dasz mi lepsze
warunki? Nie, a wiesz czemu?! BO MNIE NIE KOCHASZ! NAWET NIE WIEDZIAŁEŚ, ŻE ISTNIEJĘ! – krzyczała dziewczyna co chwile
wściekle ścierając dłońmi łzy z policzków – WYJDŹ STĄD! WYJDŹ! – powtarzała
zwijając się w kącie. Mężczyzna z przerażeniem wpatrywał się w trzęsące się w
spazmach ciało córki.
- Mary, skarbie …
- ZAMKNIJ SIĘ! PO PROSTU WYJDŹ! NIE ROZUMIESZ?! Nienawidzę Cię!
Pieprzona gwiazda rocka! Zarabiasz tylko i wyłącznie na swojej ślicznej buźce i
wybujałym ego! A teraz co?! Masz ochotę pobawić się w kochającego tatusia?! NO
WAY! Daj mi święty spokój! – brunetka złapała walizkę stojącą w szafie i
zaczęła spowrotem pakować ciuchy, które kilka godzin temu poukładała na
półkach. Leto nieprzytomnie przyglądał się poczynaniom Marii. Po chwili jak
wybudzony z transu zerwał się z łóżka stając w drzwiach i tym samym
uniemożliwiając jej wyjście. Ta rzuciła się na niego, uderzając pięściami o
tors mężczyzny. – Po cholerę pojawiłeś się w moim życiu?! Myślisz, że było mi
źle?! – łkała, wciąż okładając go raz po razie – Miałam normalne życie! I nagle
Ty! Po co?! PO CO?! – upadła na kolana ukrywając
twarz w dłoniach. Rozpłakała się na dobre. Łzy ciekły jej strumieniami po
policzkach i głośno się zanosiła – Wyjdź, proszę Cię Jared, wyjdź.
------------------
Obudziło go ciche pukanie do drzwi. Przetarł zaspane oczy i
podniósł się do pozycji półsiedzącej.
- Proszę – mruknął spoglądając z zaciekawieniem na drzwi. Te
uchyliły się nieznacznie, a do pomieszczenia wśliznęła się drobna brunetka.
Zamknęła za sobą drzwi i stanęła na środku wbijając wzrok w podłogę. – Coś się
stało Mary?
-Ja … - nieśmiało spojrzała na mężczyznę zaciskając piąstki
na za dużej koszulce z Metallicą, która służyła jej jako piżama. – Nie mogłam
spać no i …
- Chodź tu – uśmiechnął się przyjacielsko Leto, klepiąc
dłonią na miejscu obok niego. Błękitnooka szybko skryła się pod puchową kołdrą
i przytuliła się do niego mrucząc pod nosem jakąś piosenkę. Ten na początku zaskoczony
jej zachowaniem objął ramieniem delikatne ramiona córki, wsłuchując się w
melodie wydobywającą się z jej ust. Miała śliczny głos, nawet jeżeli nie
starała się dobrać tonacji i trochę fałszowała. Gdy jej słuchał był pewien na
1000 procent, że jest jego córką
– Wiem, co myślisz na mój temat Mary. Z resztą wszystko
usłyszałem jakieś trzy godziny temu, ale naprawdę zależy mi na tym, żebyś
dobrze się tu czuła. Mam 40 lat i dotychczas miałem tylko brata. Człowiek który
nie ma rodziny jest warty tyle co nic. Kiedy dostałem telefon, że … że mam
córkę i ona mnie teraz potrzebuje … byłem najszczęśliwszym człowiekiem na
świecie…
MAŁO, CHUJOWO, BEZ SENSU. Tak właśnie widze to co napisałam. Dodaje tylko dlatego, że obiecałam ten tydzień ... No cóź, praktyka czyni mistrza, może kiedyś będzie lepiej. Ładnie prosze o komentarze :D
Pierwsza? Jedyna? Co jest ludzie? Przecież to jest zajebiste! Co prawda króciutkie, ale świetne. Często mam problem z napisaniem tego co siedzi mi w głowie. Po prostu wiem co chcę osiągnąć, a mimo wszystko wychodzi jakieś gówno. U ciebie jest to tak ładnie ubrane w słowa i tak dobrze się czyta, że możesz mi wierzyć na słowo, że będę czytać dalej.
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada, ciekawie.. :) Jared jest tu taki kochany, mimo wszystko. :>
Pisz dalej, bo masz talent! <3
Pozdrawiam :3
Misia posiada talent! I musi go rozwijać. To jest po prostu świetne, cóż mogę jeszcze dodać? Pisz dalej! Mniej wenę! I częściej wrzucaj rozdziały na swój blog! ;>
OdpowiedzUsuń~Kawku ♥