niedziela, 24 marca 2013

2. Przestań udawać kogoś kim nie jesteś, Leto.


Brunetka odsunęła się od mężczyzny na tylko by spojrzeć mu w oczy. Ten uśmiechał się delikatnie, ale w jego oczach widać było łzy. Trudno było zorientować się czy płacze ze szczęścia czy ze smutku, czy może jeszcze innego powodu. Trochę zakłopotało to dziewczynę i odwróciła wzrok na zegarek stojący na szafce. Szybko wysunęła się spod kołdry i usiadła na stojącym naprzeciw łóżka obitym ciemną skórą fotelu.
- Kłamiesz. Łżesz jak z nut. Naprawdę nie musisz udawać, że Ci zależy.
Mężczyzna przechylił lekko głowę uważnie przyglądając się drobnej nastolatce. Po chwili zaśmiał się perliście kręcąc głową.
- Jesteś zupełnie jak Twoja matka. Na starcie skreślasz ludzi. Od razu zakładasz, że pozwoliłem Ci tu zamieszkać, żeby nie robić sobie problemów i utrzymać swoją nieskazitelną opinię, ale się mylisz, jestem całkowicie szczery, Mary.
- Nie Jared, nie jestem jak ona. Z całym szacunkiem dla niej i dla Ciebie, ale gdybym do cholery miała dziecko to bym mu powiedziała kto jest jego ojcem! Nie ukrywała bym tego! Byłam święcie przekonana, że mój ojciec umarł przed moimi narodzinami. Kiedy zapytałam o niego ... Powiedziała, że byli zwykłymi znajomymi, to była jedna noc. Kiedy dowiedziała się o ciąży, powiedziała mu, a on kazał jej spieprzać. Trzy miesiące później, jechał autostradą i jego auto zmiażdżył tir. TYLE. A teraz, po tylu latach, okazuje się, że mój ojciec żyje, ba, ma się świetnie, wręcz wspaniale!
- Obwiniasz mnie o to, że nie było mnie w Twoim życiu, ale zrozum, ja też nie miałem pojęcia! - syknął wstając z łóżka. Uklęknął przed fotelem na którym siedziała i delikatnie położył dłoń na jej kolanie - Po prostu, pozwól mi jakoś do Ciebie dojść. Proszę. Nie bierz mnie za swojego wroga, bo nim nie jestem i nie chce nim być.
- To nie jest takie proste - szepnęła odwracając głowę w stronę wielkiego okna - Nie znam Cię. Nagle pojawiasz się w moim życiu i ... i co. Oczekujesz, że od razu będę Cię kochać, nazywaćd razu będę Cię kochać, nazywac tatusiem, będę grzeczną córeczką, która każdego dnia chodzi do szkoły, wraca i spędza popołudnie z Tobą, bo jesteśmy rodziną? Może oczekujesz, że nagle staniesz się moim autorytetem? Nie udawaj głupiego, zatroskanego tatuśka, bo obydwoje wiemy, że nim nie jesteś. Nie masz pojęcia, jak powinieneś się zachować. Jesteś przerażony, widzę to. Po Twoim domu wałęsa się 16 letnia dziewczyna, którą znasz zaledwie dwa tygodnie, gdyby nie to, że mnie spłodziłeś, już dawno byś mnie przeleciał. No ale nie, w końcu nie wypada, więzy krwi, prawo i inne duperele. Przestań udawać kogoś kim nie jesteś, Leto.
- Ja … dlaczego sądzisz, że taki jestem? Nie znasz mnie, tak samo jak ja nie znam Ciebie, z tym, że ja Cię nie osądzam, a Ty od razu mnie oskarżasz o rzeczy, których de facto nie robię – syknął siadając na rogu łóżka. Nie potrafił pojąć za co ta dziewczyna go tak nienawidzi. Nic jej nie zrobił, wręcz przeciwnie, bez wahania przyjął ją do siebie. Poczuł taki obowiązek, poza tym naprawdę ucieszyła go wieść, że jest ojcem. Może faktycznie trochę się boi, ale przecież się stara, stara się jak może.

------------------------------

Błękitnooka zakryła twarz kołdrą i wydała z siebie przeciągły jęk. Na samą myśl o pierwszym dniu w szkole dostawała mdłości. Te wszystkie wypacykowane blondyneczki i pseudo przystojniacy, kilku kujonów, typowa szkoła w Stanach. Posiedzi tam kilka godzin, wróci do „domu” i zamknie się na górze. Oby Jareda nie było w domu kiedy wróci, nie ma zamiaru znowu się z nim kłócić, a na pewno będzie chciał się dowiedzieć jaki był pierwszy dzień w szkole. Czy ten człowiek naprawdę nie rozumie, że ona nie chce mieć z nim nic wspólnego. Wszyscy wiedzą, jaki jest Leto. Interesują go tylko kariera, pieniądze, no i kobiety, ale to w końcu tylko facet, można mu to wybaczyć. Z zamyślenia wyrwał ją miękki głos mężczyzny.
- Mary wstawaj.
- Błagam Cię, Jared, nie każ mi tam iść – wyjęczała zakopując się jeszcze bardziej w kołdrę.
- Mary słonko, wstań, nie możesz nie iść, to pierwszy dzień.
Na dźwięk wypowiedzianych przez Leto słów dziewczyna zesztywniała. Czy on nie przesadza? Okej, próbuje dać jej do zrozumienia, że mu zależy, ale żeby od razu mówić do niej słonko?
- Nie mów tak – szepnęła prawie niesłyszalnie powoli wysuwając się spod kołdry.
- Słucham?
- Nie mów do mnie słonko! – warknęła wytykając go palcem, z wściekłości przygryzła dolną wargę tak mocno, że po brodzie leniwie zaczęła spływać jej stróżka bordowej krwi. Jay podszedł do nastolatki i objął ją mocno mrucząc cicho jakąś piosenkę wprost do jej ucha. Stali tak chwile dopóki oddech dziewczyny się nie uspokoił i Leto sprowadził dziewczynę do kuchni, gdzie czekała na nią herbata i talerz kanapek.
- Zjedź coś, proszę – mruknął widząc niechęć na widok kanapek w oczach dziewczyny. Oparł się o blat zaciskając długie szczupłe palce na kubku z kawą. Ta dziewczyna naprawdę go przerażała. W jednej chwili była jak mała słodka dziewczynka,  potem zagubiona , nie mająca pojęcia co tu robi i co się wokół niej dzieje, a jeszcze innym razem wściekła i agresywna jak rozdrażniony tygrys. Chciał jej pomóc, ale nie miał  pojęcia jak.
- Jared – dziewczyna pomachała mu ręką przed oczami – JARED – tym razem warknęła nieprzyjemnie, uderzając go w ramie.
- Oh, przepraszam co się stało? – spojrzał na uśmiechniętą dziewczyną stojącą już w przedpokoju. Była ubrana, uczesana, miała na sobie nawet dżinsową kurtkę i martensy.
- Nic takiego, chciałam tylko zapytać czy odwieziesz mnie do szkoły, no nie mam pojęcia gdzie to jest – zaśmiała się wesoło podnosząc torbę z podłogi.
- No jasne, poczekaj, tylko się ubiorę.
Wbiegł szybko na górę do swojej łazienki zabierając przy okazji ubrania i swojego blackberry.  Przez całe to zamieszanie o nim zapomniał.  W czasie mycia zębów szybko sprawdził twittera i odpisał kilku fanom, poczytał też tweety napalonych fanek, które proponują mu seks, spotkanie, założenie rodziny i wiele innych przezabawnych jak dla niego rzeczy.
-JARED! SPÓŹNIE SIĘ PRZEZ CIEBIE! – wrzasnęła z dołu dziewczyna, rozkładając się na kanapie. Oparła nogi o szklany stolik i zaczęła rozglądać się po salonie. Prędzej nawet nie miała czasu by to zrobić. Ściany były kremowe, w niektórych miejscach popisane markerem. Na środku na wprost wejścia wisiała plazma, po prawej było wyjście do ogrodu, a po lewej okno na podjazd.
- Cześć Jay, przyniosłem te foldery o które … o hej, jestem Shannon – uśmiechnął się mężczyzna stając w drzwiach. – A Ty pewnie jesteś Mary, tak?

-----------------

TA DA! Oto nowy rozdział. Myślałam, że będę go długo pisać, a zajęło mi to 2 godziny c: nawet mi sie podoba, chociaż mogłoby być lepiej, no ale nic nie jest idealne. Wprowadziłam pierwszego nowego bohatera - Shanniego. Będzie dość ciekawą i ważną osobą ale o tym sie jeszcze przekonacie. Oczywiście proszę o wszelkie komentarze - pozytywne i negatywne, bo krytyka też jest potrzebna.

5 komentarzy:

  1. Cześć ;) Trafiłam tu przez bloga Weird Mars, w sumie przypadkowo. Przeczytałam całość, i jako całość będę to komentować. Przede wszystkim - jestem pozytywnie zaskoczona. ;) Schemat opowiadania sam w sobie jest chyba dość popularny wśród Marsowych ff (spotkałam go już kilkakrotnie), ale nie zrobiłaś z tego oklepanej dramy jak niektórzy. Bardzo podoba mi się postać Mary - dobrze przedstawiłaś ją jako nastolatkę, zmienną, zagubioną, trochę niestabilną. Jared też jest spoko. Nie taka pusta gwiazda, jak Mary myślała ;) I Shannon się pojawił, jejeje :D Co do fabuły - póki co jest ok. ;) Tempo jak na początek akcji jest dobre, nie wleczesz się niepotrzebnie. Póki co całość jak najbardziej na plus. Czekam na kolejny odcinek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, po pierwsze, ogromnie się cieszę, że link poszedł dalej :) bardzo dziękuję za te kilka słów otuchy, bo mi się wciąż wydaje, że jest naprawdę źle :/ no i mam nadzieję, że nie zawiodę i dalej będzie Ci się podobało :3

      Usuń
  2. To znowu ja XD Kocham twoje opowiadanie, i hejty na Dziada XDDDDDDD hejć go!! XD nie no ale serio, zajebiste i cieszy mnie fakt iż Shannio sie pojawił :D #HAPPY <3

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG! *o* Ten moment.... " wałęsa się 16 letnia dziewczyna, którą znasz zaledwie dwa tygodnie, gdyby nie to, że mnie spłodziłeś, już dawno byś mnie przeleciał. No ale nie, w końcu nie wypada, więzy krwi, prawo i inne duperele. " Prawie, że się zesikałam przez niego. ;_________________; ;3

    No.. więc pisz dalej, bo jak nie to osobiście cię odwiedzę. ♥

    ~Kawku

    OdpowiedzUsuń
  4. sdhlydvlgvk, brak mi slow,uwielbiam opowiadania o takiej tematyce. Kiedy nowy rozdzial?

    OdpowiedzUsuń