Usiadła w kącie pokoju tępo
wpatrując się w zdjęcie które zaciskała w drobnych dłoniach. Tak duży natłok
informacji, negatywnych emocji, niezrozumienie ze strony innych. Pogładziła
kciukiem twarz kobiety widniejące na zdjęciu i rozpłakała się. Ile by dała by to
ona zamiast kobiety leżała teraz trzy metry pod ziemią, by to jej śmierć
wszystkich obeszła. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego tylko ona się przejmuje
śmiercią matki, nawet jej babcia nie płakała, a jakby nie było, przecież to jej
córkę zasypali piachem godzinę temu. A może udawała silną? Może udawała silną
by wnuczce było łatwiej? Nie, raczej nie. Jakby na domiar złego, po szesnastu
latach magicznie odnalazł się jej ojciec i to jeszcze jaki! Tysiące nastolatek
dałoby się pociąć żeby mieć takiego ojca! Ale nie ona, Mary nie była zwyczajną
dziewczyną w jej wieku, którą obchodzą tylko imprezy, zakupy, która ślini się do
jakiegoś 20 lat starszego faceta, który pewnie nawet nie umie śpiewać, a jego "wspaniały
głos" to zasługa komputera. Do tego ten cudowny wygląd, zasługa dobrego chirurga
no bo przecież nie natura.
So, mamy prolog. Nie jestem z niego zadowolona, bo jest krótki, taki troche szalony, wszystko takie chaotyczne. No ale co tam, nie ma to znaczenia, ważne, że w ogóle coś napisałam. Pierwszego rozdziału ma już jakieś ... 80%. Dodam go w przyszłym tygodniu, może troche później. Ładnie proszę o komentarze, już tak na przyszłość :3
PIŻ DALEJ.
OdpowiedzUsuń